żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Uwolniony z mocy Diabła- świadectwo nawróconego geja

autor: Joseph Sciambra

użytkownik: MRak z dnia: 2018-08-14

     Urodziłem się w 1969 roku niedaleko San Francisco. Od przedszkola do szkoły średniej uczyłem się w działającej przy mojej parafii szkole katolickiej.

     Były to lata 70 i 80. W tym czasie przez Kościół Rzymskokatolicki przetaczała się fala krytyki i sprzeciwu, związana z II Soborem Watykańskim, publikacją encykliki papieża Pawła VI Humanae Vitae i rozległą na cały świat Rewolucją Seksualną.

     Pomimo, że głęboko utknęła mi piosenka „The Sound of Silence”, którą nauczyła mnie i śpiewała podczas katechezy wesoła zakonnica, to jednak teraz niewiele pamiętam z mojej religijnej edukacji. Jednakże wtedy zdarzyło się coś, co głęboko zapadło w mojej pamięci na długi czas. Jednego razu na katechezie pewien ksiądz powiedział całej klasie, że najlepszymi katolikami są ci, którzy wszystko kwestionują. Ten kapłan nie wyjaśnił nam dokładnie tej koncepcji, która była dla nas bardzo trudna do zrozumienia. Wtedy ja i moi koledzy byliśmy dziećmi. Ten katecheta powiedział to zdanie tak po prostu, nie biorąc pod uwagę konsekwencji swoich słów. Zdanie to utknęło głęboko w mojej pamięci. Będąc nastolatkiem myślałem, że nie znam dokładnie Jezusa Chrystusa, więc nie mogłem w niego wierzyć. Poddawałem w wątpliwości wszystko, co Kościół Katolicki uważał za święte. Jedynie tylko wymawiając Credo podczas Mszy świętej wiedziałem o tych dogmatach. Jednakże z czasem przestałem je odmawiać będąc zmuszanym do uczęszczania na kościelne nabożeństwa albo przez rodziców, albo w ramach katechezy w szkole. W rezultacie wiara przestała dla mnie mieć jakiekolwiek znaczenie.

     Pewnego dnia, kiedy skończyłem 18 lat, wybrałem się do dzielnicy Castro w San Francisco. Tym, którzy nie mają pojęcia o tej części miasta wyjaśniam, że jest to epicentrum świata homoseksualistów. Powodem, dla którego wybrałem się do Castro było to, że w bardzo młodym wieku miałem kontakt z pornografią. To sprawiło, że byłem zdezorientowany w kwestii dotyczącej mojej seksualności. Zadawałem sobie pytanie: „czy jestem hetero, gejem czy biseksualistą?” Myślałem, że wycieczka do tej „Mekki” dla homoseksualistów pomoże mi w rozwiązaniu mojego problemu. Tego dnia umówiłem się z moim kolegą, że się tam spotkamy. Zanim przyjechał miałem kilka godzin dla siebie, więc postanowiłem przejść się po tej dzielnicy. Zatrzymałem się w kilku sklepach z antykami i w księgarniach. W jednym sklepie, który był zastawiony starymi plakatami, antykami z brązu i meblami, zobaczyłem kolorową zasłonę, która wisiała z tyłu sklepu. Ta tkanina przedstawiała kilku nagich mężczyzn stojących dookoła jeziora. Kiedy podszedłem bliżej do tej zasłony byłem zaszokowany widokiem tych nagich, wysportowanych mężczyzn, których genitalia były znacznie powiększone. To doświadczenie utwierdziło mnie w tym, co potem odnalazłem w świecie homoseksualizmu: tęsknota za pięknem i Bogiem zawsze staje się poniżeniem i materializmem.

     Wycieczka do tej dzielnicy otworzyła mi drzwi do kuszącego świata swobody seksualnej. Chcąc dalej odkrywać ten nieznany mi dotąd świat zacząłem korzystać z usług prostytutek i odwiedzać legalne domy publiczne w stanie Nevada. To prawda, że wypady do tych miejsc sprawiały mi radość, ale stwarzały ryzyko, że zostanę odkryty przez znajomą osobę, a koszty usług stały się dla mnie zbyt duże. Jednocześnie uzależniłem się od pornografii, która przynosiła tańszą ulgę dla mojego nałogu. Byłem stałym klientem okolicznych sex shop’ów i kin porno. Kiedy odkryłem, że w tych miejscach mogłem mieć anonimowy i darmowy seks z różnymi mężczyznami myślałem sobie, że mam szczęście. W ten sposób zacząłem staczać się do świata homoseksualnej swobody obyczajów. Wkrótce w moim sercu pojawiły się dziwne głosy, które mówiły mi, abym robił różne zboczone rzeczy i chodził do miejsc, w których nigdy wcześniej nie byłem. Teraz doskonale wiem, że były to demony. Jednym z miejsc, do którego zaprowadziły mnie te tajemnicze głosy był gejowski sex klub. To sprawiło, że zacząłem odwiedzać takie miejsca w rejonie the Bay Area. W jednym gejowskim sex klubie poznałem mężczyznę, który został moim pierwszym kochankiem. Był starszy, bogaty, miły, ale też przewrotny. To on wprowadził mnie do wielu nieznanych mi przedtem perwersji seksualnych. Po pewnym czasie nasz nieformalny związek był skończony. Kiedy do tego doszło niektórzy z jego „przyjaciół” stali się moimi przygodnymi partnerami seksualnymi. Większość z nich uwielbiała nagrywać na video swoje seksualne wyczyny. Z początku ta zabawa podobała mi się, ale w miarę upływu czasu przestała mnie fascynować. Homoseksualista czuje w sobie nieustanny niepokój, który jest wszechogarniający. Ten zamęt wynika z psychicznych i duchowych ran, do których nie chce się przyznać. Te zranienia ma zawsze przed oczyma. W jego umyśle jest tylko jedna rzecz, która może przynieść ulgę na ten niepokój: inny mężczyzna. Homoseksualista cierpi na brak wrodzonej męskości, która powinna być w jego osobowości.

     Pewnego dnia jeden z moich kochanków powiedział mi o pewnym producencie amatorskich filmów pornograficznych, który płacił mężczyznom za uprawianie masturbacji przed kamerą. Pomyślałem sobie, że to nic wielkiego i postanowiłem spróbować. Uznanie i pochwały, jakie uzyskałem podczas tych sesji uderzały mi do głowy. W rezultacie stoczyłem się jeszcze niżej: do świata BDSM, gdzie dominuje sadyzm i masochizm. Trafiłem tam, gdyż potrzebowałem czegoś ostrzejszego, aby nie zgasić mojego zainteresowania, a inni mężczyźni nagrywali sadomasochistyczne rytuały, w których brałem udziałem. Jednocześnie oglądanie pornografii zaczęło mnie coraz bardziej pochłaniać. Wtedy nie mogłem tak po prostu kliknąć myszką na ekranie monitora i wstukać słowo: sex. Dla zaspokojenia mojego nałogu kupowałem te świństwa w sklepie lub zamawiałem je przez pocztę. Oglądanie pornografii, szczególnie tej homoseksualnej, granie w gejowskich filmach porno stało się dla mnie czymś w rodzaju kultu. Czułem się tak, jakbym był członkiem jakieś sekty. Wtedy też nałóg pornografii przejął nade mną taką kontrolę, że nie mogłem z tym skończyć. Miałem wrażenie, że staczam się coraz niżej.

     Z drugiej strony odczuwałem w sobie pustkę, gdyż szukałem sensu mojego życia. Byłem głupi myśląc, że wypełnienie tej pustki znajdę w okultyzmie. Zacząłem bawić się amatorsko w New Age, czego skutkiem było to, że brałem udział w prawdziwych pogańskich ceremoniach. Kiedy to znudziło mi się następnym krokiem stał się satanizm, którego niby-religijne praktyki i symbolizm idealnie pasowały do kultury homoseksualnej. Akt seksualny stał się dla mnie nowym sakramentem. Moja nowa obsesja dała mi przelotne poczucie siły, ale wszystko ze złego zmieniło się na gorsze.

     Pewnego razu poczułem się źle do tego stopnia, że karetka musiała zawieść mnie do szpitala. Leżąc na izbie przyjęć i wymiotując galony krwi znalazłem się na granicy śmierci. Nagle oczami duszy zobaczyłem demony, które przybyły, aby mnie zabrać. Widząc to wszystko zacząłem przeklinać Boga, ale potem byłem przerażony, gdyż nie chciałem iść do piekła. Wtedy właśnie, po raz pierwszy od wielu lat, zacząłem błagać Boga o pomoc. Słysząc to demony uciekły. Przez następne kilka dni leżałem w szpitalu cierpiąc na katatonię. Nie wiedziałem co robić. Chciałem zerwać z moim stylem życia i powrócić do Boga. Jedyny Kościół, który znałem to Kościół Rzymskokatolicki. Zadawałem sobie to pytanie: „czy mogę powrócić do Kościoła po tym wszystkim, co zrobiłem?” Kiedy odszedłem od Kościoła to ówczesny wtedy papież, święty Jan Paweł II, opublikował Katechizm Kościoła Katolickiego. Teraz dziękuję Bogu za to, że moja matka posiadała kopię Katechizmu. Czytając KKK skierowałem swoją uwagę na sekcję dotyczącą homoseksualizmu. Po raz pierwszy od wielu lat pojawiło się światło nadziei. Równocześnie przypomniałem sobie z dzieciństwa o sakramencie pokuty. Pragnąłem wyspowiadać się z moich grzechów i powrócić do Kościoła Katolickiego. Znalazłem miłego kapłana, którego lubiłem zanim odszedłem od Kościoła i wyspowiadałem się mu ze wszystkich moich grzechów. Chociaż wszystko było łatwe to jednak miałem wrażenie, że coś jest nie tak. Czułem w sobie głębokie rany grzechów i złość, gdyż uporczywie byłem tym, kim byłem od początku. Z tego powodu nie mogłem zaakceptować i przyjąć do siebie Jezusa.

     Przez następne kilka lat uciekałem od jednego zgromadzenia lub zakonu do drugiego. W głębi serca wiedziałem, że nie mam powołania do życia zakonnego, lub kapłańskiego, ale czułem się bezpiecznie w odosobnionych klasztorach w towarzystwie kapłanów i zakonników. Jednocześnie byłem przekonany, że tu Diabeł mnie nie znajdzie. Myliłem się. Pewnego razu musiałem po raz kolejny powrócić do Kalifornii i stanąć twarzą w twarz z homoseksualną przeszłością.

     W moim rodzinnym mieście pewien nowo wyświęcony kapłan udzielał serii katechez na temat okultyzmu. Postanowiłem pójść i posłuchać. Teraz wiem, że to Bóg posłużył się tym księdzem, aby całkowicie wyzwolić mnie z kajdan homoseksualizmu. Kiedy kapłan zakończył swoją naukę poprosiłem go rozmowę w cztery oczy, podczas której opowiedziałem mu moje świadectwo. Kiedy skończyłem ksiądz poprosił mnie, abym poszedł z nim do małego pokoju, który znajdował się z tyłu kościoła. Nie miałem pojęcia co takiego się wydarzy. Weszliśmy do pokoju i kapłan powiedział mi, abym usiadł na krześle. Usiadłem, a ksiądz położył stułę na mojej głowie i zaczął modlić się nade mną. To sprawiło, że zostałem uwolniony z mocy diabła, którego skutkiem był strach i brak zaufania do Boga. Dzięki temu mogłem pokochać Jezusa całym sercem.

     Od czasu do czasu zapomniane szepty demonów odbijają się echem w moim sercu. Ich głosy brzmią melodyjnie szczególnie wtedy, kiedy jestem zestresowany, zdenerwowany lub przygnębiony. Wołają do mnie, abym wrócił, ale świat, w którym raz przebywałem jest miejscem, do którego nie mogę wrócić, gdyż tam tylko śmierć na mnie czeka. Prowadzę walkę, aby być blisko mojego Pana Jezusa Chrystusa. Często jest to ciężkie brzemię. Wydaje mi się, że byli homoseksualiści mają szczególną łaskę dźwigania krzyża naszego Stwórcy i tym samym dzielenia z Nim jego cierpień. My też jesteśmy odrzuceni i znienawidzeni, ale mamy wybór: albo poddajemy się naszej słabości, która w efekcie nas zmiażdży, albo dźwigamy nasz krzyż wraz z naszym Panem. Jeśli wybieramy tą drugą opcję to ciężar naszego krzyża staje się lżejszy, a jego dźwiganie jest pełne radości.

     Pewnego razu, jeszcze przed moim nawróceniem, poznałem mężczyznę, który chorował na AIDS. Nie był wściekły lub zgorzkniały, ponieważ doskonale wiedział, co doprowadziło go do tego stanu. Wtedy jego pogodna postawa była dla mnie dziwna. On zaakceptował prawdę, a jego cierpienie było zjednoczone z Bogiem i umarł w pokoju.

Joseph Sciambra

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło: http://www.josephsciambra.com/2012/10/my-former-gay-life-in-porn.html

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły