żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Jezus jest drogą, prawdą i życiem – Część I

autor: Kaylee

użytkownik: MRak z dnia: 2018-07-31

     Kiedy byłam małą dziewczynką mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem na farmie w Muskoka w Kanadzie. Moja mama zabierała mnie ze sobą do miasta, aby zapłacić rachunki i zrobić zakupy. Mama parkowała samochód na spokojnej ulicy. Tam zostawiała mnie i braci w samochodzie i biegła, aby załatwić swoje sprawy. Zwykle zostawiała samochód przed wielkim i pięknym kościołem, gdzie ruch był niewielki, natomiast było bezpiecznie i spokojnie.

     Pewnego gorącego czerwcowego dnia siedziałam na trawie przed pięknym kościołem, słuchając śpiewu ptaków i czując podmuchy ciepłego wiatru. Nagle wiatr przywiał do mnie kartkę papieru. Tu muszę powiedzieć, że w dzieciństwie byłam zapaloną czytelniczką, więc złapałam tę kartkę i zaczęłam ją czytać. Na tej kartce ktoś wydrukował fragment z Ewangelii według św. Jana: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Kiedy to przeczytałam, powiedziałam sobie, że wierzę w Boga. Poniżej tego fragmentu z Ewangelii była krótka modlitwa i zaproszenie do modlitwy o odpuszczenie grzechów i o przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Odmówiłam tą krótką modlitwę. Potem pozwoliłam, aby wiatr porwał kartkę papieru. Wiedziałam, że moja mama nigdy nie pozwoliłaby mi na czytanie takich rzeczy. Widzicie, w przeszłości należałam do potężnej organizacji, która zwie się: Świadkowie Jehowy. Ta sekta nauczała mnie innej Ewangelii od tej, którą głosił nasz Zbawiciel Jezus Chrystus.

     Byłam pogrążona w nauczaniu Biblii zanim nauczyłam się mówić. Co tydzień przez trzy dni w tygodniu ja i moja rodzina uczęszczaliśmy na spotkania Świadków Jehowy, które trwały 5 godzin. Wtedy wierzyłam, że znałam Pismo Święte, ponieważ cały czas spędzałam na jego studiowaniu. Jednak nie miałam świadomości, że tak naprawdę nie studiowałam Słowa Bożego tylko literaturę Organizacji Strażnica. Nie wiedziałam, że ta organizacja przekręciła, wyrwała z kontekstu Pismo Święte i stworzyła je w taki sposób, aby mówiło coś, co Bóg nie miał zamiaru powiedzieć. Nie mogłam tego dostrzec, że kiedy chodziliśmy na „Studiowanie Biblii” to tak naprawdę podczas spotkań studiowaliśmy publikacje Organizacji Strażnica i Towarzystwa Traktatowego. Podczas tych spotkań uczono nas, że sama Biblia nie jest wystarczająca i Słowo Boże jest niemożliwe do zrozumienia bez pomocy organizacji Strażnica. Znałam to wszystko i akceptowałam tą fałszywą ewangelię jako prawdę. Myślałam, że wiedziałam kim naprawdę był Jezus. Uczono mnie, że Jezus był Archaniołem Michałem, pierwszą osobą, którą stworzył Bóg Jehowa. Potem On stał się człowiekiem i umarł przybity na palu do tortur, aby odpokutować grzech Adama. Trzy dni po swojej śmierci Jego dusza została odtworzona i Jezus został wzięty do Nieba, gdzie stał się Królem Duchowego Izraela. Uczono mnie, że tylko 144 000 osób zostanie wziętych do nieba, aby żyć i rządzić z Jezusem. Ja, podobnie jak tysiące innych osób, mogłam mieć nadzieję, że będę żyć w raju na ziemi, na której nastanie nowy stan rzeczy, stworzony i rządzony przez Boga po końcu świata, który zbliżał się bardzo szybko. Kiedy to nastanie Bóg zniszczy każde złe stworzenie z powierzchni Ziemi, a ptaki i zwierzęta będą zjadać trupy mężczyzn, kobiet i dzieci, które nie należą do Świadków Jehowy. To mnie przerażało. Co więcej, żadna osoba, która należy do tej organizacji nigdy nie jest pewna swojego osobistego zbawienia, ponieważ według nauczania Świadków Jehowy śmierć Jezusa była aktem niewystarczającym. Osoba musi sama wypracować swoje zbawienie przez wzorowe posłuszeństwo nakazom, pochodzącym od organu rządzącego Organizacji Strażnica. Tylko JEDEN DZIEŃ składający się z mniej perfekcyjnych UCZYNKÓW może być twoim ostatnim, ponieważ mściwy i wściekły Jehowa może uderzyć w każdym czasie. Jednocześnie po ziemi krążą demony, które nas kuszą, ponieważ Jehowa przekazał Ziemię Szatanowi, który ma swoją siedzibę na gwieździe w gromadzie Plejad aż do wielkiego i strasznego dnia armagedonu.

     Oczywiście nie byłam zdolna do perfekcyjnego posłuszeństwa, a góra moich grzechów rosła każdego dnia. Co gorsza, zadawałam bardzo dużo pytań. Czytając Pismo Święte natrafiałam na fragmenty, gdzie uczniowie ODDAWALI CZEŚĆ JEZUSOWI. Spytałam: dlaczego oni tak postępowali, skoro grzechem jest oddawanie czci komukolwiek innemu niż Jehowie. Powiedziano mi, że Pismo Święte zostało „błędnie zinterpretowane” przez złych ludzi, którzy wierzyli w Boga o trzech głowach. Według Świadków Jehowy oni byli podobni do starożytnych Babilończyków, którzy ledwo kłaniali się przed ich królem.

     Prawdopodobnie wiele małych dziewczynek podobnie jak ja zadawało wiele pytań, ponieważ przez Organizację Strażnica i Towarzystwo Traktatowe został wydrukowany ich własny przekład Pisma Świętego, który całkowicie różnił się od innych egzemplarzy Biblii. Ten przekład we współczesnym angielskim zmienił sformułowanie i znaczenie wszystkich przekładów Pisma Świętego. Najbardziej istotnym fragmentem dla mnie był: „Na początku było Słowo i słowo było u Boga i Bogiem było słowo” (J 1,1). Myślałam, że Jezus był obdarty ze swojego bóstwa za pomocą pióra. Nie mogłam zrozumieć znaczenia tego przesłania. Zadawałam sobie to pytanie: dlaczego Jehowa stworzył innego Boga, łamiąc przez to swoje prawo, które głosi, że „nie ma żadnego innego Boga? To sprawiło, że zaczęłam czuć się zdradzona przez Boga Jehowę. On stworzył prawa wiedząc, że nie będziemy wstanie ich przestrzegać i zabiłby nas, gdybyśmy ich nie przestrzegali. A gdybyśmy my byli wstanie je przestrzegać to On złamał swoje prawo przez podwójne zaślepienie. Z jednej strony On dał nam innego Boga, powiedział nam, że mamy wierzyć w tego innego Boga lub czeka nas śmierć, a z drugiej strony On nam powiedział, że nie wolno nam mieć innego Boga poza Nim bo czeka nas śmierć. Od tamtej pory zdawałam sobie sprawę, że byłam potępiona.

     Kiedy miałam dziewięć lat moja mama odeszła od nas, ponieważ została wykluczona z Organizacji. To oznaczało, że wszyscy, nawet jej małe dzieci, musieli jej unikać. Kazano nam traktować ją jak kogoś, kto umarł. Nawet gdyby umarła w sposób naturalny to żal po jej śmierci również był zabroniony. Przez kilka lat nigdy jej nie widziałam, a po tym czasie moja mama została ponownie przyjęta. Wtedy nie mogłam nawet jej poznać i musiałam być ponownie jej przedstawiona.

     Także w wieku dziewięciu lat po raz pierwszy próbowałam popełnić samobójstwo. Byłam brudna, ubrana w pożyczone ubrania mojego brata, odrzucona przez wszystkich za moje podobieństwo do mojej matki. Czułam się niechciana, niekochana i ogarnięta strachem z powodu utraty matki. Przestałam jeść i nikt tego nie zauważył. Mój okropny strach przed demonami sprawiał, że moczyłam się podczas snu. Mój ojciec i bracia zauważyli to. Nie ważne jak surowo byłam karana za sikanie w łóżko, ponieważ bardziej bałam się demonów niż wściekłości ze strony mojego ojca. Bóg Jehowa nienawidził mnie, demony chciały mnie pożreć, a ja nie widziałam innego wyjścia jak samobójstwo. Nie umarłam podczas tej próby samobójczej. Children's Aid Society (Towarzystwo Pomocy Dzieciom) wkroczyło i zostałam umieszczona w domu, którego rodzina należała do Świadków Jehowy. Mieszkając z tymi ludźmi zaczęłam jeść, byłam ubrana w czyste ubrania i przestałam moczyć się podczas snu. Jednakże nadal chciałam umrzeć.

     Rodzice mojej mamy uczęszczali na spotkania Świadków Jehowy do tej samej Sali Królestwa co ja. Relacja z moją babcią i dziadkiem sprawiała mi radość, ponieważ mogłam liczyć na mnóstwo przytuleń, buziaków i poczucia akceptacji z ich strony. To wszystko zmieniło się, kiedy moja mama została wykluczona z organizacji. Musiałam uczęszczać do tej Sali Królestwa na cztery godziny co tydzień. Widziałam moją ukochaną babcię i dziadka, ale nie wolno mi było z nimi rozmawiać. Tak naprawdę gdyby mój ojciec przyłapał mnie nawet na patrzeniu się na nich to wtedy spotkałaby mnie surowa kara. Nikt nie mógł mi okazać żadnego naturalnego uczucia, a psychiczny ból związany z tą torturą nadal mnie prześladuje.

    Kiedy miałam lat 16 Świadkowie Jehowy przewidzieli, że koniec świata nastąpi w 1975 roku. Pamiętam, jak sobie wtedy wmawiałam: „Zostało mi tylko 8 lat życia”. Wiedziałam, że nie miałam żadnych szans na przeżycie Armagedonu. Nigdy nie doszłam do perfekcji i nie byłam w stanie przypodobać się Bogu, nie ważne jak bardzo się starałam. Nie byłam w stanie nadążać z reżimem „uczynków” i byłam wyczerpana z powodu wysiłku, który był na próżno, a ja wiedziałam o tym w sercu.

     Mój ojciec znalazł mężczyznę, który chciałby się ze mną ożenić. On był starszy ode mnie o 8 lat i szukał żony dla siebie. Byłam posłuszna. Dwa miesiące po ukończeniu przeze mnie 17 roku życia wyszłam za mąż w Sali Królestwa. Po ślubie mój mąż nie tracił czasu i oświadczył mi, że moje poprzednie życie było piknikiem w porównaniu z tym, jakie mnie czeka w małżeństwie. Mój mąż bił mnie bez litości. Kiedy byłam zastraszona poszłam do pomoc do starszych w organizacji. Ci zimno mi opowiedzieli: „Ucz się posłuszeństwa i bądź uległa twojemu mężowi”. Bardzo się starałam, aby być dobrą żoną. Mój mąż miał kilkanaście kochanek, a z jedną miał dziecko. Jednak według Świadków Jehowy mój mąż jest głową domu i ma prawa postępować tak, jak mu się podoba. W tym samym czasie ja muszę być mu poddana we wszystkim, bez względu na wszystko. Kiedy miałam zaledwie 18 lat urodziłam syna. Niestety moje dziecko urodziło się bardzo chore i musiało spędzić wiele czasu w szpitalu. Natomiast mój mąż nie znosił ojcostwa. Uważał, że nasz synek jest uciążliwy i zabiera nam sporo czasu. Kiedy nasze dziecko miało roczek to jego ojciec miał już dość. Nasz synek rozchorował się i trafił do szpitala. Natomiast kiedy miał być wypisany ze szpitala to jego ojciec kazał mi, abym nie przynosiła syna do domu. Prosiłam męża, aby zmienił zdanie, ponieważ nasze dziecko mogłoby trafić do domu dziecka. Mój mąż wiedział o tym, ale nie chciał, aby nasze dziecko wróciło do domu. Postanowiłam działać i wyprowadziłam się od mojego męża do domu mojej matki.

     Członkowie Starszyzny Jehowy nie tracili czasu. Ostrzegli moją matkę, że jeśli nadal będzie mnie wspierać to zostanie usunięta. Było to w lutym w Muskoka. Moja własna matka wyrzuciła mnie i jej wnuka z domu. Żaden z mich krewnych nie odważył się, aby mi pomóc.

     Ostatecznie moja ciocia, która nie należała do Świadków Jehowy pozwoliła mi i mojemu dziecku na pozostanie w jej domu do czasu, aż mój mąż się uspokoi i pozwoli mi i jego dziecku na powrót do domu. Byłam załamana i miałam już dość tej organizacji. Podjęłam decyzję, że już nigdy więcej nie będę uczęszczać na spotkania biblijne w Sali Królestwa. Po pewnym czasie pogodziłam się z mężem. On też miał już dość Świadków Jehowy. Wyprowadziliśmy się do prowincji Brytyjska Kolumbia i zaczęliśmy nowe życie.

     Pewnego razu przyszedł do naszego domu mężczyzna, który należał do Świadków Jehowy. Myślałam, że w nowym miejscu zamieszkania poznam nową kongregację Świadków Jehowy, w której znajdę prawdziwą miłość. Spytałam tego mężczyznę: „Czy uważa pan, że Bóg zabije wszystkie dzieci przy końcu świata?” Ten mężczyzna odpowiedział mi, że Bóg tak postąpi! Wskazując na mojego syna tak mi powiedział: „Chociaż ludzie widzą niewinne dziecko to Jehowa widzi małego szczura i robactwo! Wkrótce to dziecko stanie się żerem dla ptactwa z powietrza!” Zatrzasnęłam drzwi przed nosem tego mężczyzny. Kiedy się uspokoiłam ślubowałam sobie, że już nigdy więcej NIE BĘDĘ CZCIĆ TEGO WSTRĘTNEGO BOGA, KTÓRY JEST PEŁEN NIENAWIŚCI WOBEC ISTOT LUDZKICH. Odrzuciłam jedynego Boga, którego znałam i postanowiłam, że sama będę iść przez życie bez żadnego Boga. Jednak Jezus nie dał za wygraną.

Kaylee

Ciąg dalszy nastąpi

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Żródło: http://exjwslosangeles.org/testimonies/renees-testimony

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły

Jezus jest drogą, prawdą i życiem – Część II

Jezus jest drogą, prawdą i życiem – Część II

autor: Kaylee

W Ewangelii według św. Jana rozdział 14, werset 6 Pan Jezus mówi: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie”. Do Boga nie prowadzi...

dodano: 2018-08-07 MRak
Komentarzy (0)