żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Różaniec wyciągnął mnie z piekła - świadectwo nawróconego geja część II

autor: Richard

użytkownik: BarP z dnia: 2018-06-05

Różaniec wyciągnął mnie z piekła - świadectwo nawróconego geja
 Część II
Jest to świadectwo Richarda, byłego homoseksualisty, które zostało wygłoszone podczas jednej z konferencji katolickiej organizacji Courage („Odwaga”)
To wszystko doprowadziło mnie do załamania nerwowego i chciałem popełnić samobójstwo. Nie mogłem uwierzyć w to co zrobiłem ze swoim życiem. Zacząłem pytać samego siebie dlaczego Bóg stworzył mnie na tym świecie i po co żyję? Wtedy przypomniałem sobie zdanie, które przeczytałem w katechizmie podczas lekcji religii w podstawówce, które mocno utknęło w moim sercu: „Stworzyłem Cię na tym świecie po to, abyś mnie znał, kochał i służył mi w tym życiu, a także, abyś był ze mną szczęśliwy na zawsze w życiu przyszłym”. Mówiłem sobie wtedy: „Nie mogę tego zrobić.”
Znalazłem się na drodze do piekła, a obie nogi mogły poczuć ogień piekielny. W tym samym czasie przypomniałem sobie słowa, jakie powiedział św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w swojej książce: „Przedziwny Sekret Różańca Świętego”: „Nawet gdybyście stali nad brzegiem przepaści; nawet gdybyście byli jedną nogą w piekle; nawet gdybyście, jak czarnoksiężnik, zaprzedali duszę diabłu; nawet gdybyście byli zatwardziałymi heretykami, upartymi jak szatan, wcześniej czy później nawrócicie się i zostaniecie zbawieni, pod warunkiem, powtarzam baczcie na wszystkie słowa i terminy, których używam – że będziecie odmawiać pobożnie święty Różaniec aż do śmierci, aby poznać prawdę, uzyskać dar skruchy i przebaczenie grzechów”. Postanowiłem skorzystać z tej rady. W moim mieszkaniu znalazłem uszkodzony różaniec, który naprawiłem. Na początku miałem spore trudności ponieważ zapomniałem jak odmawia się różaniec. Więc zacząłem go odmawiać od końca. Jednakże po chwili pojawiła się kolejna trudność: nie mogłem sobie przypomnieć tajemnic różańcowych. Potem i to udało mi się nadrobić. Po kilku godzinach wiedziałem, jak się modlić na różańcu i przypomniałem sobie wszystkie tajemnice. Zacząłem codziennie odmawiać różaniec, a od tamtej pory Maryja zaczęła powoli leczyć moje duchowe rany.
Przez następne cztery lata modliłem się na różańcu każdego dnia, a Matka Boża przygotowywała mnie do powrotu do Kościoła. W tym samym czasie przypomniałem sobie, że nie byłem u spowiedzi przez 25 lat i nie mogłem sobie przypomnieć kiedy ostatni raz byłem na Mszy Świętej.  Maryja zaczęła przygotowywać mnie do pójścia do Kościoła. Efektem było to, że zacząłem uczęszczać na Mszę Świętą w każdą niedzielę. Nadal nie poszedłem do spowiedzi. Przez cztery lata chodziłem na Mszę w każdą niedzielę i zadawałem sobie to pytanie: „Jaki to ma sens, skoro nie mogę przystąpić do Komunii Świętej i tym samym nie mam żadnych korzyści z każdej Mszy Świętej, w której uczestniczę?” Wtedy też przypomniało mi się, jak podczas jednej katechezy pewna zakonnica nauczała nas o Komunii Duchowej i jak należy taką Komunię Świętą przyjmować. Z początku wmawiałem sobie, że to tylko dziecięca igraszka, która nic nie znaczy. Potem postanowiłem spróbować, ponieważ nie mogłem przystąpić do Komunii Świętej podczas każdej Mszy, w której uczestniczyłem.
Często na modlitwie tak się do Boga modliłem: „Boże ty wiesz, że naprawdę chcę powrócić do Kościoła, a Maryja, twoja Matka Najświętsza prowadzi mnie do Ciebie, teraz nie mogę pójść do spowiedzi. Masz moje słowo, które nie jest rzucane na wiatr. Chcę skończyć z tym całym stylem życia, które w rzeczywistości jest ściekiem brudu, od którego się uzależniłem”.
Z każdym dniem odczuwałem pomoc Maryi. Modlitwa różańcowa wkrótce wydała upragnione owoce. Po czterech latach wytrwałej modlitwy na różańcu stałem się całkowicie czysty. W tym czasie nie uprawiałem seksu z żadnym mężczyzną, nie odwiedziłem ani razu tych obskurnych miejsc, uwolniłem się z uzależnienia od pornografii, masturbacji i narkotyków. Poczułem się naprawdę wolny.
Jednakże w tym wszystkim brakowało mi jednej rzeczy: musiałem pójść do spowiedzi. W ciągu tych czterech lat spowiadałem się przed samym sobą, a to sprawiło, że czułem się niepewnie. Nie wiedziałem, czy kiedykolwiek będę w stanie pójść do spowiedzi z tym grzechem, przez który czułem się odizolowany. Jednocześnie pomyślałem sobie, że być może są inni byli homoseksualiści tacy jak ja, którzy zmagają się z tym samym stanem duszy. Mówiłem sobie: „Może znajdę ich na internecie, lub napiszę list do redakcji katolickiej gazety, w którym opiszę moje świadectwo”. Wtedy nie wiedziałem nic o organizacji Courage (Odwaga).
Pewnego dnia, kiedy byłem w pracy znalazłem egzemplarz gazetki mojej diecezji, w której znajdował się artykuł o organizacji Courage (Odwaga), pomagającej byłym homoseksualistom. Dowiedziałem się też, że w moim stanie Rhode Island znajduje się wydział tej organizacji, a jej duchowym opiekunem jest ksiądz Randall. Napisałem list do tego kapłana, w którym opowiedziałem mu swoje świadectwo. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Ksiądz Randall skontaktował się ze mną. Następnie udałem się na modlitwę do Matki Bożej i powiedziałem Jej o wszystkim, co mnie spotkało. „Maryjo znalazłem tą organizację, która być może pomoże mi powrócić do Kościoła. Obiecuję Ci, że pójdę wreszcie do spowiedzi. Proszę Cię tylko o jedną szczególną łaskę. Wiem, że to zbyt wiele i nie mam prawa prosić Cię o cud, gdyż jestem grzesznikiem. Ale chcę, żebyś coś dla mnie zrobiła. Przyślij mi Maryjo kapłana, gdyż nie jestem wstanie wejść do kaplicy św. Franciszka i powiedzieć na spowiedzi: 'Witam. Jestem byłym homoseksualistą, który występował w filmach pornograficznych o treści satanistycznej. Czy mógłby mi ksiądz udzielić rozgrzeszenia? Żałuję bardzo za moje grzechy'. Jeśli powiedziałbym to na spowiedzi, to nie wydaje mi się, że to by przyniosło oczekiwane efekty. Maryjo, jeśli wyślesz mi kapłana to uznam to za znak od Ciebie i przy nim wyspowiadam się z moich grzechów”.
Nie spodziewałem się interwencji Matki Bożej, ale stał się cud. Ksiądz Randall skontaktował się ze mną i spytał mnie, czy przybędę na pierwsze spotkanie Courage.
– Oczywiście proszę księdza – opowiedziałem.
– W porządku. Mam dla Ciebie niespodziankę: przyjadę po Ciebie i razem pojedziemy na spotkanie. 
Kiedy to usłyszałem, nie mogłem w to uwierzyć. Zastanawiałem się, czy to ten kapłan, którego Maryja mi posyła?
Pamiętam doskonale ten wieczór, kiedy czekałem na zewnątrz na księdza Randalla, z którym miałem udać się na pierwsze spotkanie organizacji Courage (Odwaga). Burza rozszalała się i lało jak z cebra. W tamtym momencie przypomniało mi się, że kiedy Maryja objawiła się w Lourdes lub w Fatimie to użyła deszczu i brzydkiej pogody, aby sprawdzić wiarę ludzi. Tamtego wieczoru była podobna pogoda. Stałem na zewnątrz i czekałem. Pomimo, że miałem parasol, byłem przemoknięty do suchej nitki. Nagle podjechał samochód. Przez szybę mogłem dostrzec, że kierowca miał na sobie koloratkę. To był ksiądz Randall. W duszy spytałem Matkę Bożą: „Czy to ten kapłan, którego mi posyłasz Maryjo?” Wsiadłem do samochodu i pierwsze zdanie, jakie ksiądz Randall powiedział do mnie było: 
– Richard, Bóg Cię kocha. 
– Poważnie?  – tak spytałem.
Kiedy jechaliśmy na spotkanie w duszy znowu zapytałem Matkę Bożą: „Maryjo, czy to ten kapłan, którego mi posyłasz? Wydaje mi się, że to ten, ale czy mogłabyś dać mi jeszcze jeden znak? Być może brzmi to niedorzecznie, ale naprawdę muszę mieć pewność, ponieważ nie chcę, aby ten kapłan stracił do mnie zaufanie w połowie spowiedzi”.
Mam szczególne nabożeństwo do Matki Bożej z Góry Karmel, które rozpoczęło się we mnie podczas tych czterech lat, kiedy Matka Boża oczyszczała moją duszę i przygotowywała mnie do powrotu do Kościoła. Na pierwszym spotkaniu opowiadałem wszystkim uczestnikom, że noszę brązowy szkaplerz Maryi. Dodałem, że ktokolwiek nosi szkaplerz nie zostanie strącony do piekła. Czuję się dobrze nosząc szkaplerz i pamiętam o obietnicy Maryi, że ktokolwiek modli się na różańcu każdego dnia i nosi Jej szkaplerz to nie musi obawiać się wiecznego potępienia. Kiedy opowiadałem o tym wszystkim uczestnikom spotkania to w pewnym momencie ksiądz Randall przerwał moje wystąpienie i powiedział: 
– Ja też noszę szkaplerz Maryi – i błyskawicznie go wyciągnął. Dla mnie to był kolejny znak od Matki Bożej.
Kilka tygodni później, po 25 latach przerwy, wyspowiadałem się u księdza Randall'a. Po spowiedzi, wracając do domu,  czułem się tak, jakby ktoś zabrał mi ogromny ciężar z serca. Kiedy wróciłem do domu zdjąłem krzyż ze ściany i patrząc na Jezusa Ukrzyżowanego rozmyślałem o moim poprzednim życiu i jak będzie wyglądała moja przyszłość. „Jezu, pragnę Cię kochać na wieki wieków”- tak powiedziałem do Jezusa Ukrzyżowanego. Od tamtej pory Jezus stał się moim Panem, a Maryja moją najlepszą matką. Każdego dnia czuję to, że nie jestem sam, gdyż Jezus i Maryja są obok mnie.
Patrząc na moje życie uświadomiłem sobie, że Bóg nie stworzył mnie jako homoseksualistę, nigdy też mnie nie przeklną lub coś w tym stylu. Od czasu rozpoczęcia nowego życia Bóg dał mi krzyż czystości i oczekuje ode mnie, że będę go niósł. A ja dźwigając ten krzyż czuję, że Bóg jest ze mną, idzie ze mną i jest obok mnie. Jeśli upadnę podczas mojej drogi krzyżowej to Jezus jest przy mnie po to, aby pomóc mi wstać i wspierać mnie na mojej życiowej Kalwarii.
Jezus zostawił nam wspaniały przykład tego, co mamy zrobić, jeśli upadniemy lub mamy przeszkodę podczas dźwigania naszego życiowego krzyża. Nasz Pan Jezus upadł trzy razy podczas Swojej drogi krzyżowej. To nie ma znaczenia, czy upadniemy trzy lub trzydzieści trzy miliony razy. Ważnym jest, aby podnieść się po każdym upadku.
Od dwóch lat jestem członkiem organizacji Courage (Odwaga). Jezus nadal jest moim Panem, a Maryja moją najlepszą Matką ta tym świecie. Dzięki temu mam siły, aby dalej dźwigać mój krzyż życiowy.
Bóg kocha was wszystkich. Dziękuję wam za uwagę.
Richard
Tłumaczenie z j.ang. na j.pol.: Marcin Rak
Źródło:http://couragerc.org/courage/#courage-featured

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły