żywa Wiara

ArtykułyZOBACZ WSZYSTKIE

Tragiczne skutki cywilizacji śmierci

autor: Ksiądz Timothy Sauppe

użytkownik: MRak z dnia: 2018-10-09

     Pewnego razu w niedzielę, po mszy świętej, jakiś mężczyzna wszedł do zakrystii i ze złością zapytał mnie:

- Nie byłem w tej miejscowości od piętnastu lat. Gdzie się podziali ludzie? I dlaczego wyburzacie szkołę, do której chodziłem jako dziecko?

     Podniosłem rękę do góry, aby go uspokoić i spokojnie powiedziałem do niego:

- Chciałbym zadać panu jedno pytanie: ile ma pan dzieci?

     Mężczyzna od razu odpowiedział:

- Dwoje.

- Podobnie jak wszyscy. Kiedy przypada tylko dwoje dzieci na jedną rodzinę to nie ma wzrostu – tak mu odpowiedziałem.

     Kiedy mężczyzna to usłyszał jego postawa natychmiast się zmieniła. Spuścił głowę w dół i powiedział:

- Moje dzieci przestały chodzić na mszę świętą.

     W przeszłości nigdy nie przyszło mi do głowy, że kiedyś zadam to pytanie. Ale od czasu zamknięcia szkoły parafialnej stałem się śmielszy i zacząłem je zadawać coraz częściej wielu osobom. Pięć lat temu zostałem proboszczem mojej obecnej parafii. Wtedy prowadzona przez nią szkoła parafialna wisiała na przysłowiowym włosku. W ciągu dwóch lat zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, aby zdobyć większą liczbę uczniów. Wszystko było na próżno. Musieliśmy przyjąć do wiadomości bolesny fakt: szkoła parafialna, po 103 latach działalności, nie mogła już kształcić nowych uczniów.

     Podczas jednego spotkania z nauczycielami, które dotyczyło zamknięcia szkoły, zadano mi pytanie co należy zrobić, aby zdobyć większą liczbę uczniów. Odpowiedziałem na to pytanie w ten sposób: „Wiem co należy zrobić, ale na to potrzeba siedmiu lat”. Słysząc to starsi nauczyciele zaśmiali się, ale inni chcieli, abym stwierdził istotny fakt, że potrzeba więcej dzieci.

     W styczniu 2010 roku tak napisałem w liście do księdza biskupa mojej diecezji, w którym prosiłem o pozwolenie zamknięcia szkoły parafialnej:

     „Z bólem serca proszę o to księdza biskupa. Zapewne jego ekscelencja wie, że my kapłani nie zostaliśmy wyświęceni do zamykania szkół parafialnych, ale po to, aby reprezentować Chrystusa. Wkrótce będą mieć miejsce ból i cierpienia, gdyż należy zaakceptować zarówno decyzje księdza biskupa, jak również rzeczywistość. Szkoła Podstawowa im Najświętszej Maryi Panny (St. Mary’s Grade School) nie może już istnieć. Powód tego stanu rzeczy jest oczywisty: nie ma dzieci. Pierwszą przyczyną braku dzieci jest nawykowa mentalność antykoncepcyjna i poddanie się sterylizacji dużej liczby małżonków katolickich - w skrócie Cywilizacja Śmierci. Ostatecznym efektem tego stanu rzeczy jest zamykanie katolickich szkół i parafii.

     Potrzebujemy kierownictwa księdza biskupa, aby poruszyć kwestie dotyczące stosowania antykoncepcji, aborcji i sterylizacji w tak mocny sposób, jak to tylko jest możliwy”.

     W maju 2010 roku Szkoła Podstawowa im. Najświętszej Maryi Panny została zamknięta. Trzy lata później zrównałem z ziemią budynek. Serce mi się krajało za każdym razem, kiedy wchodziłem do zamkniętej szkoły przed wyburzeniem. Budynek miał tylko 50 lat. Widać było, że okna i centralne ogrzewanie wymagały kapitalnego remontu. Poza tym szkoła była w dobrym stanie. Nikt nie zbudowałby tak solidnej budowli w obecnych czasach. Nie było tygodnia bez kogoś, kto przy mnie nie poruszałby smutnego tematu zamknięcia i wyburzenia szkoły. Niestety koszty ubezpieczenia i ogrzewania pustego budynku stały się za dużym wydatkiem dla starzejącej się i zamierającej parafii. W swoich homiliach otwarcie mówiłem, że stosowanie antykoncepcji i sterylizacja jest nie do pogodzenia z Nauką Kościoła Katolickiego. Jednak dla wielu moich parafian jest już za późno. Większość z nich nie chce posiadać większej liczby dzieci, gdyż urodzili i wychowali dwójkę swoich dzieci dwadzieścia, trzydzieści, lub czterdzieści lat temu. Niektóre kobiety nie chcą słyszeć w homilii ani słowa, że stosowanie antykoncepcji jest grzechem. Z tego powodu w każdą niedzielę idą na mszę świętą do innych parafii, gdzie kapłan nie porusza ich sumień.

     Dwadzieścia lat temu ja i kilku moich kolegów kapłanów, działających w grupach duszpasterskich na rzecz rodziny i dla życia, mieliśmy rozmowę z przedstawicielem naszej diecezji. Powiedział nam wtedy to zdanie: "Możecie głosić kazania przeciwko aborcji i stosowaniu antykoncepcji, ale pamiętajcie, że musicie wyremontować dachy w waszych kościołach". Obecnie moja diecezja zamyka lub łączy ze sobą istniejące parafie. W tym wszystkim to jest najciekawsze - wszystkie kościoły mają odnowione dachy.

     Drodzy księża proboszczowie, jeśli wydaje się wam, że niż demograficzny to nie wasz problem zróbcie sobie na waszych parafiach to, co zrobiłem na swojej w ostatnim czasie. Mianowicie wydrukowałem 10 nekrologów z dziesięciu pogrzebów, które odprawiłem w ostatnim czasie. Na moim cmentarzu parafialnym p.w. świętych apostołów Piotra i Pawła pochowałem sześciu mężczyzn i cztery kobiety, których przeciętny wiek to 80 lat. Do tej dziesiątki dodałem liczbę ich rodzeństwa i uzyskałem liczbę 45. Następnie podzieliłem ją przez 10 i otrzymałem 4,5 dziecka na rodzinę. Potem dodałem liczbę dzieci tych 10 pochowanych osób i podzieliłem ją przez 10. Następne pokolenie miało 28 dzieci, a jak podzielimy to przez 10 to otrzymujemy 2,8 dziecka na rodzinę. Później przeszedłem do trzeciego pokolenia: wnuki. Tych 10 osób miało 48 wnuków z ich 28 dzieci. Kiedy podzieliłem 48 przez 28 wyszło 1,714 dziecka na rodzinę. Przeciętny wskaźnik dzietności w moim kraju wynosi 1,91 dziecka na rodzinę, a pokolenie jest normalnie zastępowane, kiedy ta liczba wynosi 2,1 dzieci na rodzinę.

     Nie twierdzę, że wiem w jaki sposób uzdrowić zamierającą parafię lub diecezję. Tak naprawdę jestem bardziej zagubiony niż przedtem w kwestii dotyczącej tego, co mam powiedzieć. Bronić Naukę Kościoła, która sprzeciwia się stosowaniu antykoncepcji i sterylizacji, jest jak cofnięcie się do czasów Starożytnego Rzymu i ostrzeganie jego mieszkańców o niebezpieczeństwach zrobionej z ołowiu instalacji wodno - kanalizacyjnej, zainstalowanej w każdym domu. Nie ważne co bym powiedział, to zawsze Starożytni Rzymianie tak by odpowiadali: "Ale przecież to jest instalacja wodno - kanalizacyjna, zainstalowana w każdym domu!" Innymi słowy nie ważne jak groźna dla zdrowia jest antykoncepcja, czy sterylizacja. Liczy się to, że ich przewidywalne i natychmiastowe korzyści przewyższają moralne i zdrowotne minusy. Jeśli antykoncepcja nie zadziała, np. jeśli kobieta zachodzi w ciąże to przeważnie podda się aborcji. Natomiast jeśli para jest bezpłodna to mogą zawsze zrobić dzieci przy pomocy in-vitro.

     Kiedy dorastałem, w latach 60 - tych i 70-tych, przyczyną tego stanu rzeczy był brak konserwatyzmu. Dwadzieścia lat temu, kiedy zostałem wyświęcony na kapłana myślałem sobie, że ożywię wielu ludzi przez głoszenie kazań lub odprawianie sumy w niedziele. Ale po 20 latach kapłaństwa moje doświadczenie pokazało, że kilku parafian napisze listy do biskupa, niektórzy wyjdą ostentacyjnie z kościoła mrucząc coś pod nosem, ale standardową postawą większości wiernych jest obojętność. Odkryłem, że katolicy, albo są obojętni, albo współpracują z Cywilizacją Śmierci, ponieważ nie chcą z radością przyjąć i zaakceptować Naturalnego Prawa i nauczania Kościoła Katolickiego w kwestii przekazywania życia i godności ludzkiej. Szacuje się, że ponad 50% katolików w USA podczas wyborów prezydenckich głosowało na Barracka Obamę, który jest zwolennikiem aborcji. Fakt ten potwierdza konwencja głowy państwa dla organizacji Planned Parenthood, największej korporacji świadczącej przeprowadzanie aborcji w Teksasie. Wtedy pan prezydent Barrack Obama prosił Boga, aby błogosławił tym ludziom za to, czym się zajmują.

     Jestem przekonany, że istnieje bezpośrednia współzależność w niszczeniu płodności, która prowadzi do bezowocnej relacji z Jezusem, Bożym Oblubieńcem. Innymi słowy, grzech ciężki jest najwyższą barierą, jeśli chodzi o Boży dar łaski, który jest wszczepiony w naszych duszach. Wiemy, że Jezus oczekuje od nas, abyśmy byli wierni w wypełnianiu małych rzeczy, zanim powierzy nam wykonanie tych większych. Czy istnieje większa wartość od rodzenia i wydawania na świat potomstwa? Jednakże sytuacja wygląda tak: obecnie zdecydowaną większość wiernych stanowią ci, którzy odrzucili nauczanie Kościoła Katolickiego w kwestii rodzenia i posiadania dzieci. Milczące poparcie dla Cywilizacji Śmierci udziela się także wtedy, kiedy nie wspieramy Naturalnego Prawa, które stoi w sprzeczności ze wszystkimi nienaturalnymi działaniami seksualnymi. Nie ważne, czy mówimy o tym w obrębie murów, czy na zewnątrz kościoła.

     Czasami czuję się jak Slim Pickens, bohater filmu: "Dr Strangelove" z 1964 roku, kiedy jedzie na bombie nuklearnej spadającej na ziemię. On spadając macha kapeluszem kowbojskim, a ja biretem. Tym, co powinienem zrobić to spróbować rozbroić tą bombę demograficzną, na której się znajduję. Jednakże sprawa wygląda tak: Pan Bóg wybacza zawsze, człowiek czasami, ale natura nigdy! Co Bóg może uczynić, jeśli znaczna większość katolików chce być wyrzucona do kubła historii? Oczywiście Bóg mógłby sprawić cud nawrócenia tak, jak tego dokonał przy pomocy proroka Jonasza w Niniwie lub kiedy nakazał Ezechielowi prorokować nad kośćmi zmarłej osoby, które potem połączyły się. Jednak Ezechiel miał przynajmniej kości do "współpracy".

     Co może zrobić kapłan, kiedy w jego kongregacji panuje antykoncepcyjna mentalność? Czy powinien powiedzieć tym katolikom, aby pokutowali za popełnione grzechy i poddali się zabiegowi odwrócenia wazektomii lub odwiązania jajowodów? A jeśli te zabiegi zakończą się niepomyślnie to czy nie powinien zachęcać swoją trzodę do adopcji dzieci lub tworzenia rodzin zastępczych? Czy nie powinien promować naturalne metody planowania rodziny, które stosują najlepszą naukę, aby małżonkowie byli płodni, nie wspominając już o karmieniu piersią?

     Oczywiście powinien głosić te wszystkie sposoby na uzdrowienie swoich wiernych, ale też powinien robić to, co czynił Święty Proboszcz z Ars: modlić się, pościć i jeść kartofle, wszystko za swoją trzodę. Zauważcie, że biskupi katoliccy w Wielkiej Brytanii powrócili do praktykowania abstynencji od mięsa w każdy piątek jako środka cielesnej dyscypliny i pokuty. Kapłani powinni robić przynajmniej tyle. W Stanach Zjednoczonych tylko kilku księży wie o tym, że w każdy piątek powinni coś ofiarować w formie pokuty. Nie koniecznie to musi być powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych. Czy to co się wydarzyło w Anglii powinno mieć miejsce w Stanach Zjednoczonych?

     Ksiądz kardynał Burke zachęca, aby nie czekać na narodowe oświadczenie. W wywiadzie dla LifeSiteNews.com z 23 kwietnia 2013 roku ksiądz kardynał powiedział: „Biskupi na całym świecie muszą przewodzić w zwalczaniu Cywilizacji Śmierci, a nie czekać na konsekwencje w narodzie. Należy podkreślić, że każdy biskup jest odpowiedzialny w tej kwestii. Czasami poszczególni biskupi nie są chętni do podjęcia czegokolwiek, ponieważ czekają na narodową konferencję hierarchów Kościoła, która zabierze głos w całej sprawie”. Bardzo dobrze powiedziane eminencjo! Amen, alleluja!

     Jednakże nie wiem, jak rozbroić obecną głowicę demograficzną, z którą teraz spadam w dół. Podczas gdy Kościół wzywa katolików, aby byli otwarci na nowe życie i posiadanie większej ilości dzieci, to jednak coś poważniejszego trzeba zrobić. Wierzę, że historycy kościelni spojrzą na obecne czasy i zawołają do Boga: „Prosimy Cię Panie, niech to nie będą te nieszczęsne". Jakkolwiek te obecne czasy by nazwano wszystko wskazuje na to, że my jako Kościół żyjemy w masowej rewolucji. Być może nie jesteśmy tego świadomi, że trzoda słucha głosu Diabła jeśli chodzi o nie posiadanie większej ilości dzieci lub życie w czystości.

     Celem tego artykułu nie jest krytykowanie kogoś, tylko zachęta do uczciwej dyskusji w kwestii stanowiska Kościoła Katolickiego, który jest "Głosem na pustyni". Na początku swojego pontyfikatu papież Benedykt XVI powiedział: "Kościół jako całość wraz ze swoimi pasterzami, musi, podobnie jak Chrystus, wyruszyć do ludzi w celu wyprowadzenia ich z pustyni do miejsca, gdzie jest życie i przyjaźń z Synem Bożym, dającym nam życie w obfitości" (24 kwiecień 2005). 11 października 2012 roku Ojciec Święty powtórzył te słowa na rozpoczęcie Roku Wiary.

     Biskupi i kapłani jako pasterze dusz muszą chętnie zarzucać sieci w wodach, które mogą wyglądać na niebezpiecznie i niezachęcające. Jeśli nie wypłyną na głębokie wody to może się okazać, że z tych płytkich wód wszystkie ryby już wyłowiono. Tak, duszpasterze muszą otworzyć drzwi wiary, ale jednocześnie pierwsi muszą chętnie przechodzić przez nie. Jeśli my, duszpasterze, otwarcie nie będziemy bronić Naturalnego Prawa i nauczania Kościoła Katolickiego w kwestii przekazywania życia przed atakiem sekularyzmu, to czy możemy się spodziewać, że nasza trzoda zrobi to za nas?

     Nie chciałbym powtórzyć mojego przykrego doświadczenia, związanego z zamknięciem szkoły i zrównaniem jej z ziemią. Jeśli biskup lub kapłan nie cierpi z powodu zamknięcia szkoły katolickiej to naprawdę znienawidzi zamknięcie i wyburzenie własnej parafii. Módlmy się do Ducha Świętego, aby wyprowadził nas z tej demograficznej pustyni do nowej wiosny. Niech Matka Najświętsza rozwiązująca węzły, otworzy nasze serca na miłość do Boga Ojca, Jego Syna Jezusa Chrystusa i na miłość do nowego życia w Duchu Świętym. Amen.

Ksiądz Timothy Sauppe

Ksiądz Timothy Sauppe, STL, jest proboszczem parafii p.w. St. Mary's Church, Westville, Illinois, diecezji Peoria.

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło: https://www.lifesitenews.com/news/priest-youve-contracepted-our-parochial-school-out-of-existence

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.